KAZANIE NA GÓRZE - część 7


13 - NIE TROSZCZ SIĘ


Nie troszcz się w swoim życiu o to, co będziesz jeść i co będziesz pić, ani o swoje ciało, czym się bę-dziesz odziewać, bo życie jest czymś więcej niż tylko pokarm, a ciało czymś więcej niż odzienie? (…31) Nie troszcz się więc i nie mów: Co będę jeść i co będę pić, lub: czym się przyodzie? Bo tego wszystkiego poganie szukają. Twój niebiański Ojciec wie, że tego potrzebujesz. Szukaj najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie Ci dodane (Mt 6:25-34).

Wbrew pozorom, istotą tego fragmentu nie są codzienne troski, tylko niewiara, która jest przyczyną wszystkich trosk. Wiara może być różna. To co jedni nazywają wiarą, dla innnych jest niewiarą. Można wierzyć jak apostołowie, którzy wierzyli w każdą Bożą obietnicę i każde Boże ostrzeżenie, dlatego ich wiara była jednoznaczna i potwierdzona uczynkami. Można też wierzyć jak szatan, który też wierzy w istnienie Boga, ale odrzuca Boże Słowo, aby móc realizować własny plan. To pokazuje, że można uchodzić za osobę wierzącą, ale równocześnie nie wierzyć, że Bóg ma plan dla naszego życia i nie wierzyć, że Bóg nas we wszystko zaopatrzy. Takich wierzących jest dzisiaj większość. Takie osoby są skupione na własnych planach, na robieniu pieniędzy i pięciu się w górę, próbując w to jeszcze wciągnąć Jezusa. Do takich wierzących Jezus mówi: „Waszym ojcem jest diabeł, dlatego chcecie postępować według jego pożądliwości” (J 8:31 i 44); czyli: „waszym ojcem jest diabeł, dlatego tak jak on kierujecie się pożądliwością waszych oczu, pożądliwością ciała i checie być dumni z własnych dokonań”.

 

Wyrazem ufności wobec Boga jest wiara, która daje człowiekowi wewnętrzny pokój. Wiara w Boże obietnice, w Boże ostrzeżenia i w każde słowo, które wyszło z Bożych ust. Natomiast symptomem niewiary jest lęk, czyli nieuzasadnione obawy, dlatego ludzkie serce nie może być w danej sprawie napełnione jednocześnie Bożym pokojem i lękiem. Gdy w życiu człowieka pojawia się wiara, to z czasem przestaje on myśleć tylko o sobie i zaczyna troszczyć się o Boże sprawy i innych ludzi, bo wie, że Bóg zaspokoi jego każdą potrzebę (Flp 4:19) - ponieważ dał mu obietnicę, która mówi: „szukaj najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie ci dodane”.

 

Aby Bóg zaczął się troszczyć o nasze potrzeby, trzeba spełnić jeden warunek. Boże zasady są proste. Jeśli w pierwszej kolejności nie szukasz Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości - czyli nie bierzesz codziennie swojego krzyża i nie zapierasz się samego siebie, aby żyć świętym życiem, zgodnym ze Słowem Bożym - tylko wierzysz w siebie i realizujesz własne ambicje lub marzenia, wtedy Bóg nie będzie się o Ciebie troszczył, ponieważ troszczysz się o siebie sam. Wtedy będziesz miał tylko tyle, ile sam zdziałasz i ile zarobisz. Dotyczy to w takim samym stopniu rzeczy materialnych, jak i spraw duchowych. Nie będziesz wtedy osobą duchową tylko religijnym człowiekiem, bo nie można być osobą duchową kierując się myśleniem i wartościami tego świata. Nie będziesz umiał się też dzielić tym co posiądziesz, bo będziesz chciwym i zazdrosnym egoistą, który nawet w zborze robi wszystko dla własnej chwały, bo tylko takie owoce wydaje cielesne życie.

 

Bóg mówi, że niewierzących ludzi cechuje troska o byt i zabieganie o dobra tego świata (Mt 6:32). Niewiary prawie nikt nie traktuje jak grzechu, pomimo, że przed niewiarą dwukrotnie ostrzega List do Hebrajczyków 3:12 i 11:6. „Uważajcie bracia, żeby nie było w kimś z was złego, niewierzącego serca, bo bez wiary nie można podobać się Bogu. Kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają”. Więc jeśli ktoś mówi, że jest chrześcijaninem, a służy mamonie i zabiega o dobra tego świata, to ma złe niewierzące serce, a jego życie nie podoba się Bogu. Taki człowiek obraża Boga, ponieważ mówi swoim postępowaniem: „Wiem, że Bóg powie-dział, że zatroszczy się o moje potrzeby, ale ja nie mam pewności, że On mówi prawdę lub że da mi to, czego bym oczekiwał, dlatego w razie czego wolę sam się zatroszczyć o swoje potrzeby”. Jezus mówi o takich ludziach: „Niech nie mniema, że coś od Pana otrzyma” (Jk 1:7).

 

Niewiara jest grzechem, który należy traktować, jak każdy inny grzech, a może nawet poważniej. Jezus siedem razy karcił swoich uczniów za niewiarę, co dowodzi, że wiara jest bardzo istotna, ale nie jest rzeczą wszystkich. Wielu praktykujących lecz niewierzących "chrześcijan" uważa, że brak wiary to tylko rodzaj słabości. Takie osoby przez wiele lat potrafią chodzić na nabożeństwa i udawać świętych, głosić kazania i ewangelizować, a nawet mieć znaczące służby. Jednak na co dzień kierują się świeckim myśleniem, co z kolei zadusza w nich duchowe prawdy Bożego Słowa (Mk 4:19) i nigdy nie osiągają duchowej przemiany (Rz 12:1-2). Są ślepe duchowo i nie wydają dobrych owoców, gdyż wszystkie ich plany są wrogie zamysłowi Ducha Świętego (Rz 8:7). Z tego powodu nie rozumieją też, że Słowo Boże jest jak rentgen prześwietlający ich życie, który mówi: „Złe drzewo nie może wydawać dobrych owoców”. To właśnie złe niewierzące serce jest przyczyną cielesnego myślenia i nieustannych upadków.

 

Biblia mówi: „Każdy, kto się z Boga narodził, ten dzięki swojej wierze zwycięża świat” (1J 5:4). Dzisiaj jest wielu wierzących, którzy boją się diabła i wymyślają różne techniki walki z szatanem, gdyż nie wierzą, że diabeł nie może tknąć tych, którzy narodzili się na nowo i nie trwają w grzechu, (1J 5:18, Hbr 2:14). Gdyby wierzyli Bożemu Słowu, to nie obawialiby się diabła, bo wiedzieliby, że Jezus pokonał go na Golgocie.

 

Bóg powiedział wiele rzeczy. Jedne są łatwe do przyjęcia, a inne mogą być trudne do przyjęcia, ale jedne i drugie powiedział Bóg. Na przykład, Jezus nakazał swoim uczniom, aby szli i czynili uczniami wszystkie narody, zanurzając ich w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego (Mt 28:19). W to wierzą prawie wszyscy. Ale w Ewangeli Łukasza Jezus dodaje trzy warunki, które trzeba spełnić, aby stać się uczniem.

(1) Jeśli ktoś przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca, matki, żony, dzieci, braci, sióstr, a nawet własnego życia, ten nie może być moim uczniem (Łk 14:26).

(2) Kto idzie za mną, a nie bierze swego krzyża, ten też nie może być moim uczniem (Łk 14:27)

(3) Kto (org) nie rozstanie się z całym swoim mieniem, też nie może być moim uczniem (Łk 14:33).

W pierwsze dwa warunki uczniostwa wierzy dzisiaj bardzo niewielu ludzi, a w trzeci wierzą tylko nieliczni, którzy znaleźli wąską drogę i zostawili dla Jezusa wszystko. Dlatego szybciej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty wejdzie do Królestwa Bożego” (Mt 19:24).

 

Zapewne wierzysz, że Bóg zna każdy szczegół Twojego życia i policzył każdy włos na Twojej głowie. Zapewne wierzysz też, że Bóg Cię nie porzuci, ani nie opuści (Hbr 13:5-6). Ale czy wierzysz, że jeśli nie zaprzesz się swojego ojca, matki, żony, dzieci, braci i sióstr, to nie możesz być uczniem Jezusa? (Łk 14:26). Czy wierzysz, że dla własnego dobra musisz się zaprzeć własnej rodziny i zrezygnować z materialistycznego stylu życia (Rz 8:28)?

 

Jeśli człowiek wierzy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy są Mu posłuszni, to nie realizuje własnych planów, gdy ma jakąś potrzebę, tylko szuka Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, i jest Bogu posłuszny. Gdy człowiek zaczyna wierzyć we wszystko, co mówi Bóg, wtedy całkowicie zmienia się jego nastawienie do Boga, do życia i do innych ludzi. Przestaje wtedy zabiegać o pieniędze, zazdrościć, walczyć i nienawidzić innych za domniemane zło, które mu wyrządzili, bo rozumie, że to wszystko działa na jego korzyść. Jeśli tak zaczniesz wierzyć, to pokonasz wiele grzechów i pozbędziesz się wielu problemów.

 

Niech więc Twoje życie będzie wolne od chciwości. Poprzestawaj na tym, co posiadasz, bo Bóg powiedział: „Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę”. Jezus obiecał, że jeśli na pierwszym miejscu będziesz stawiać troskę o Boże sprawy, wtedy Bóg zaspokoi wszystkie duchowe oraz życiowe potrzeby Twojej rodziny, których nie wolno mylić z cielesnymi pożądliwościami.

 

14 - NIE SĄDŹ


Nie sądź, abyś nie był sądzony. Albowiem jakim sądem sądzisz, takim ciebie osądzą, i jaką miarą mierzysz, taką i tobie odmierzą. Dlaczego dostrzegasz źdźbło w oku swojego brata, a we własnym oku nie widzisz belki? Jak chcesz swemu bratu wyjąć źdźbło z oka, jeśli w swoim oku masz belkę? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę ze swojego oka, abyś zaczął widzieć i mógł wyjąć źdźbło z oka swego brata (Mt 7:1-5).

Bóg kazał rozsądzać, czyli rozgraniczać prawdę od fałszu, poprzez weryfikowanie Słowem Bożym, słów wypowiadanych przez kaznodziejów i innych ludzi. Jednak Jezus zabronił sądzić innych na podstawie tego, kim byli i co robili przed nawróceniem, czyli wydawać na ludzi wyroków. Bo jeśli człowiek się opamiętał i narodził na nowo z wody i z Ducha, wtedy wszelkie zło, którego się dopuścił zostało mu przebaczone (2Kor 5:16-17). Od tego momentu sąd należy wyłącznie do Ojca. Jezus ostrzegł, że jaką miarą będziemy mierzyć, taką zostaniemy zmierzeni. Jeśli więc jesteś dla innych łaskawy, to Bóg będzie dla Ciebie łaskawy, a jeśli sądzisz miarą prawa - bez miłosierdzia - to też zostaniesz osądzony według prawa, bez miłosierdzia. A wiadomo, że w świetle prawa nikt nie będzie zbawiony, bo prawo daje wyłącznie poznanie grzechu, a grzeszymy nadal wszyscy. To jest bardzo ważne ostrzeżenie, które może Cię uchronić przed poważnymi problemami. 

 

Typowy przykład sądu.

 

Są kaznodzieje, którzy nazywają cudzołożnicami i wykluczają ze swoich zborów wszystkie siostry, które poślubiły rozwodników lub którym w starym życiu rozpadły się rodziny, w wyniku czego wyszły ponownie za mąż. Takim osobom często zabrania się przystępować do Wieczerzy Pańskiej i nakazuje, aby rozwodziły się z aktualnymi współmałżonkami i wracały do swoich pierwszych partnerów (bez względu na to, kim dzisiaj są i jak żyją), albo skazuje się je na dozgonną samotność, nie biorąc pod uwagę żadnych okoliczności.

 

W oczach tych kaznodziejów, brat który przed nawróceniem zniszczył swoje pierwsze małżeństwo prowadząc skrajnie rozwiązły tryb życia nie jest cudzołożnikiem, ale cudzołożnicą jest siostra, która poślubiła rozwodnika, pomimo tego, że zawsze była porządną kobietą, a teraz może być przykładną chrześcijanką. Ci kaznodzieje w taki sam sposób traktują (1) kobietę, która prowadzi rozwiązły styl życia i dla pieniędzy zmienia mężów jak rękawiczki. (2) Siostrę, która przed nawróceniem uciekła od męża psychopaty i z konieczności ponownie wyszła za mąż. (3) Każdą inną siostrę, która ma męża rozwodnika. (4) Porzuconą przez męża chrześcijankę, która powtórnie wyszła za mąż.

 

Czy sprawiedliwe jest przykładanie tej samej miary do tych czterech przypadków? Oczywiście, że nie, bo wszystkie są całkowicie inne!!! Skąd można mieć pewność, że rozwódka opuściła męża? Może to on ją porzucił dla innej kobiety, albo musiała uciekać z domu, aby ratować swoje życie lub życie własnych dzieci. Dlaczego tą samą miarą mierzą obsesyjną cudzołożnicę i pobożną siostrę, którą opuścił niewierzący mąż, oraz wojowniczą feministkę z którą żaden normalny mężczyzna nie mógł wytrzymać. Droga siostro, jeśli nikt nie wnika w szczegóły, dlaczego tak się stało, kim wtedy byłaś i jaki był Twój pierwszy mąż, wtedy jest to niesprawiedliwy sąd, pozbawiony miłosierdzia.

 

Ukamienować bez wnikania w szczegóły!!! W taki sposób sądzi ludzi zakon. Gdy faryzeusze przyprowadzili do Jezusa kobietę, którą chcieli ukamienować, to też nie wnikali w szczegóły, tylko mówili: „Mojżesz kazał nam takie kamienować, a ty co mówisz?”. Różnica pomiędzy tamtymi faryzeuszami a współczesnymi faryzeuszami jest taka, że pomimo, iż tamci faryzeusze nie wiedzieli czym jest Boża łaska i miłosierdzie, to jednak ruszyły ich sumienia, gdy Jezus powiedział: „Kto z was jest bez grzechu, niech rzuci pierwszy kamień” (J 8:7). Natomiast współczesnych faryzeuszy nic nie rusza, pomimo, że znają tą historię i cały Nowy Testament. To dowodzi, że prawdopodobnie uważają się za bezgrzesznych i na pewno nie rozumieją Ducha Nowego Testamentu.

 

Czy sprawiedliwe jest wywlekanie ludziom domniemanych grzechów ze starego życia, które Jezus już dawno przebaczył i obiecał, że ich nigdy nie wspomni (Hbr 8:12)? Tym bardziej bez wnikania w szczegóły. Tacy ludzie sobie głoszą łaskę, a innym zakon, dlatego Jezus mówi:

Jakim sądem sądzisz, takim ciebie osądzą. Jeśli sądzisz takie kobiety miarą zakonu, to też będziesz sądzony przez zakon, bo nad tym, kto nie okazał miłosierdzia, odbędzie się sąd bez miłosierdzia (...). Co ci pomoże mówienie, że masz wiarę, jeśli nie czynisz miłosierdzia? Sama wiara cię nie zbawi, bo Ten, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział też: Nie zabijaj. Jeśli więc nie cudzołożysz, ale mordujesz duchowo kobiety, które przyjął Bóg, to też jesteś przestępcą zakonu (Jk 2:11-14).

Mało tego. Jeśli twierdzisz, że Słowo Boże mówi, że taka kobieta musi wziąć rozwód ze swoim aktualnym mężem i wrócić do pierwszego męża, aby mogła być zbawiona, to stajesz się fałszywym nauczycielem, głoszącym jej inną ewangelię i innego Jezusa, gdyż Chrystus nigdy tak nie uczył. Przykładem jest samarytanka spotkana przy studni, która miała pięciu mężów, a ten z którym była nie był jej mężem. Czy Jezus kazał jej opuścić tego z którym była, wziąć rozwód z piątym mężem i wrócić do pierwszego męża? Nie! Bo Jezus wiedział, że było to niewykonalne i absurdalne.

 

Znam przypadek, kiedy takiej nauce uległa pewna siostra, która w świecie przeszła piekło ze swoim mężem sadystą i ze względu na dzieci poślubiła innego mężczyznę. Jednak po nawróceniu, pod presją pastora zboru w którym się znalazła, opuściła swojego drugiego męża i wróciła do męża sadysty. Finał był taki, że została znienawidzona przez własne dzieci, umarła duchowo i wróciła do świata. Dzisiaj nie ma ani rodziny, ani Chrystusa. Jak myślisz, czy przez tego pastora przemawiał wtedy Bóg, czy duch antychrysta? Bo Jezus mówi, że dobre drzewo nie może wydać złych owoców (Mt 7:18). Dlatego Jezus ostrzegł wszystkich: „Kto zgorszy (doprowadzi do duchowego upadku) jednego z tych maluczkich, którzy we mnie uwierzyli, temu lepiej będzie, jeśli zawieszą na jego szyi kamień młyński i wrzucą go do morza” (Mk 9:42). Dlaczego? Dlatego, że Bóg wybrał te odrzucone i pokrzywdzone kobiety do zbawienia i dał im nowych, Bożych mężów, a oni im mówią, że jeśli ich nie opuszczą, to pójdą do piekła. Czy tak nauczał Jezus? Czy tak nauczali apostołowie?

 

W przeciwieństwie do tych kaznodziejów, Paweł nawet po nawróceniu czuł się największym z grzeszników, dlatego nikomu nie wywlekał grzechów sprzed nawrócenia, a szczególnie tych, które zostały popełnione w afekcie, niewierze i nieświadomości. Paweł w przeszłości też rozbijał chrześci-jańskie rodziny i nikt nie kazał mu tego naprawiać, dlatego tak jak Jezus, zawsze okazywał łaskę i miłosierdzie wszystkim skruszonym grzesznikom, pisząc:

Wdzięczny jestem temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu za to, że uznał mnie za godnego i zlecił mi tę służbę, pomimo, że wcześniej byłem bluźniercą oraz prześladowcą i gnębicielem Kościoła. Dostąpiłem miłosierdzia, bo czyniłem to w nieświadomości jako niewierzący. A łaska naszego Pana stała się bardzo obfita wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie. To są prawdziwe słowa i godne przyjęcia, że Chrystus przyszedł na świat aby ratować grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Dostąpiłem miłosierdzia, aby na mnie - jako największym grzeszniku, Jezus Chrystus okazał wszelką wyrozumiałość jako przykład dla tych, którzy mają w Niego uwierzyć i żyć wiecznie (1Tm 1:12-16).

Dlatego droga siostro i drogi bracie, nigdy nie wywlekaj ludziom grzechów sprzed nawrócenia i nie osądzaj nikogo powierzchownie, lecz sprawiedliwie - pytając Pana - bo tylko On zna całą prawdę. Jako osoba odrodzona nie daj sobie też wmówić, że musisz naprawić wszystkie grzechy popełnione w starym życiu, bo one zostały Ci odpuszczone podczas chrztu (Dz 2:38). Zadośćuczynić i uregu-lować trzeba tylko, co nakazuje Ci sumienie, czego wymaga świeckie prawo i co wskaże Ci Bóg. A do faryzejskich kaznodziejów, którzy uważają się za świętszych od reszty świata Bóg mówi:

Obłudniku, wyjmij najpierw belkę ze swojego oka, jeśli chcesz wyjmować źdźbła z oczu swoich sióstr (Mt 7:5), i co Bóg oczyścił, Ty nie miej za skalane (Dz 10:15).

 

 

Więcej na temat rozwodów i powtórnych małżeństw w linku poniżej:

 

"Co Bóg połączył ... czyli o rozwodach i powtórnych małżeństwach"

 

 

           KAZANIE NA GÓRZE część 6                                      KAZANIE NA GÓRZE część 8

 

 

 

 

 

 

 


#s3gt_translate_tooltip_mini { display: none !important; }
wyświetl autora ....  
wyświetl temat ....  

No documents found.

wg DATY KLIKAJĄC NA TEN NAPIS WYŚWIETLISZ TYTUŁY wg ALFABETU wg AUTORA